Praktyczne aspekty pracy z psem

Poniżej zamieszczamy przemyślenia naszego kolegi Marcina Jarosa dotyczące jego doświadczeń związanych z pracą przy poszukiwaniu postrzałków. Jednocześnie zachęcamy inne osoby do zamieszczania swoich przemyśleń dotyczących ogólnie pojętego tematu pracy psa w łowisku.   

 

 

 

Pomoc drugiego psa w poszukiwaniu postrzałków 

 

     Podczas poszukiwania rannej zwierzyny musimy wykazać się samodyscypliną i zawziętością w dążeniu do celu, jakim jest podniesienie szukanej sztuki zwierza. Podczas poszukiwania musimy podjąć wszystkie dostępne środki, żeby praca była efektywna i znacząco skracała czas płynący od zranienia do dostrzelenia sztuki.

 

     W ubiegłym roku na jednym z polowań pełniłem dwie funkcje: podkładałem w miocie gończego polskiego o imieniu Konari jednocześnie dyżurowałem jako pogotowie postrzałkowe z posokowcem hanowerskim Avarem. W połowie polowania zostałem poproszony o sprawdzenie strzału i w razie potrzeby poszukiwanie postrzałka. Po zebraniu wszystkich niezbędnych informacji praca dobrze się zapowiadała z tym, że zostałem w lesie sam z dwoma psami. Z racji tego, że oba psy mają odmienny charakter isposób pracy, a miałem do wykonania powierzone zadanie, postanowiłem rozpocząć poszukiwania na dwa psy. Avarem na otoku a Konarem jako wsparcie idące „przy nodze”. Doświadczenie podpowiadało mi, że nie mogę odłożyć Konara na początku pracy, gdyż powrót po niego mógłby być utrudniony. Ku mojemu zaskoczeniu współpraca układała się dobrze i łania jelenia, choć już zgasła, została podniesiona. Cała sytuacja pokazała mi nowe możliwości poszukiwania postrzałków. Jeszcze w tym samym dniu miałem okazję przekonać się co do słuszności moich wniosków podnosząc kolejne postrzałki, obserwując gon i stanowienie dwóch psów. Zauważyć można fakt,że reakcja Konara na uchodzącego postrzałka jest zdecydowanie szybsza niż nawet najszybsze odpięcie otoku posokowcowi, co w rzeczy samej skraca czas pracy a tym samym skraca znacząco cierpienia zwierzyny. Postanowiłem rozwinąć i udoskonalić współpracę tych tak różnych psów. Już w krótkim czasie udowodniły, że współpracując skracają gon jednocześnie poprawiając stanowienie.

 

     Analizując zagrożenie jakie czyha na nas w łowisku podczas poszukiwania postrzałków wnioskować można, że drugi dobrze ułożony i opolowany pies poprawia nasze bezpieczeństwo. Warunek jest być jeden: pies ten nie może chodzić na uwięzi, gdyż w momencie szarży nie ma czasu na odpinanie psa ze smyczy a my musimy skupić się na swoim bezpieczeństwie i dostrzeleniu zwierza.

 

     Kontrowersyjne jest sprawdzenie strzału w nocy podczas którego drugi opolowany pies potrafi zabezpieczyć przewodnika i posokowca przed bezpośrednim atakiem. Osobiście preferuję poszukiwanie w dzień, lecz zdarzają się sytuacje, kiedy wskazane jest poszukiwanie w nocy, a z wywiadu i rozpoznania zestrzału wynika, że sztuka powinna zalec gdzieś niedaleko.

 

     Podczas podejmowania decyzji co do sposobu wykonywania poszukiwania postrzałków musimy zastanowić się nad konsekwencjami swoich decyzji. Mianowicie należy się zastanowić czy praca z dwoma psami nie wpłynie negatywnie na sposób pracy samego posokowca w momencie, gdy nie będzie miał wsparcia doświadczonego gończego.

 

     Decyzja o sposobie pracy w łowisku należy do przewodnika.

 

Darz bór!

MJ