Święty Hubert – Marszałek Dworu Bożego i Niebieski Łowczy

Święty Hubert
– Marszałek Dworu Bożego i Niebieski Łowczy

 

Wszechmogący wieczny Boże, który dzięki zasługom świętego i chwalebnego Huberta Wyznawcy, Biskupa  i Patrona naszego wielokrotnie odwracać raczyłeś od nas choroby i zarazę, pokornie Cię prosimy, zachowaj tych wszystkich, którzy pomocy jego przyzywają, od napaści diabelskich, nagłej i niespodzianej śmierci, wścieklizny oraz wszelkich utrapień ciała i duszy. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen”. (Rituale Romanum, tradycyjny obrzęd błogosławieństwa myśliwych we wspomnienie św. Huberta)

Polowanie jest rozrywką chrześcijanina” św. Franciszek Salezy, Filotea – czyli droga do życia pobożnego

 

Św. Hubert, biskup Liege i Apostoł Ardenów przyszedł na świat w roku 655 w Gaskonii jako najstarszy syn diuka Akwitanii, wywodzącego się od protoplasty dynastii Merowingów Faramunda oraz Afre, rodzonej siostry św. Ody. Młodość spędził na dworze w Neustrii, gdzie wkrótce wyniesiony został do godności hrabiego pałacu. W okresie tym prowadził wedle zachowanych o nim podań życie bardzo światowe, oddając się namiętnie rozrywkom dworskim, nade wszystko zaś polowaniu. Zmuszony w wyniku zaburzeń politycznych do opuszczenia Neustrii przeniósł się na dwór w Austrazji, gdzie wkrótce poślubił córkę Dagoberta, hrabiego Louvain. Z tym właśnie okresem jego życia związane jest podanie dotyczące wydarzenia, z którym kojarzony jest obecnie niemal wyłącznie w świadomości powszechnej. Jak zaświadczają zgodnie jego biografowie, gdy rankiem we Wielki Piątek - naruszając powagę tego świętego dnia - wyruszył do lasu na polowanie, ujrzał pomiędzy rogami ściganego przez siebie wspaniałego białego jelenia Krzyż Zbawiciela, a równocześnie usłyszał głos: „Hubercie, jeśli nie nawrócisz się do Pana i nie będziesz prowadził świętobliwego życia, rychło trafisz do piekła”. Kiedy oszołomiony padł na ziemię i spytał: „Panie, co chcesz abym uczynił?”, usłyszał w odpowiedzi: „Idź i odszukaj Lamberta, on cię pouczy co masz czynić”. Taki był początek nawrócenia i odmiany życia Huberta, który udawszy się do Maastricht, ówczesnej stolicy biskupiej, oddał się pod kierownictwo duchowe św. Lamberta, a po wielu latach został jego następcą. Całe jego życie kapłańskie nacechowane było wielką pokorą i duchem ubóstwa, a niestrudzona praca misyjna wśród pogańskiej ludności Ardenów przynosiła wspaniałe owoce. Uprzedzony wizją o swej rychłej śmierci zmarł ze słowami modlitwy „Ojcze nasz..” na ustach 30 maja 727 roku.

Powracając do epizodu o którym wzmiankują wszystkie zachowane po dziś dzień biografie Huberta, a mającego stanowić przełomowy moment w jego życiu, wspomnieć wypada o pewnym fakcie powszechnie już niemal zapomnianym. Jak pisze w swym znakomitym opracowaniu Elaine Jordan, w ikonografii Wieków Średnich jeleń był jednym z najpopularniejszych symboli Chrystusa – co przypisać należy faktowi, iż pochodzące z tego okresu bestiariusze ukazywały go jako nieprzejednanego wroga węży (tradycyjnego symbolu Złego), które zgodnie w ówczesnym stanem nauk przyrodniczych tropić miał w ich kryjówkach, wywabiać swym oddechem lub wypluwaną do ich jam wodą - a następnie roztratowywać. W kontekście tym woda symbolizowała czystość i mądrość Ewangelii, jak również wodę która wypłynęła z przebitego włócznią boku Chrystusa. Powszechnie wierzono wówczas również, iż chore lub stare jelenie wywabiają węże z ich kryjówek, by je następnie połknąć – a następnie, po wypiciu znacznej ilości wody w celu uśmierzenia działania jadu, odzyskują siły życiowe. Jak pisze w swym Słowniku symboli Hans Biedermann, symbolizowało to zbawienie chrześcijanina, „u którego zmaza grzechu zmywana jest przez kąpiel chrztu”. Jednym z najbardziej znanych przedstawień ikonograficznych odwołujących się do tej symboliki jest Dyptych z Wilton House, gdzie biały jeleń symbolizuje zarówno Ryszarda II (jako element herbowy jego rodu), jak i Zbawiciela, któremu król oddaje kraj pod opiekę.

Powracając jednak do osoby samego św. Huberta – jego doczesne szczątki złożone zostały w kościele pw. św. Piotra w Liege, a 3 listopada 743 r. ciało jego - nietknięte rozkładem pomimo upływu 16 lat - przeniesione zostało do głównego ołtarza. Niespełna wiek później, w roku 825, przeniesiono je po raz kolejny, tym razem do kościoła opactwa w Andagne, które od tej znane mieć było pod nazwą Saint-Hubert. Kult św. Huberta był w średniowiecznej Europie bardzo popularny, stał się on nie tylko szczególnym patronem myśliwych, ale też orędownikiem cierpiących na epilepsję i lunatyków oraz zagrożonych wścieklizną. Po dzień dzisiejszy zachował się lokalnie zwyczaj błogosławieństwa po Mszy sprawowanej ku jego czci 3 listopada tzw. „chleba św. Huberta”, który następnie podawany jest wiernym oraz psom myśliwskim jako skuteczny środek zapobiegawczy przez zarażeniem tą chorobą. Innym sakramentalium zabezpieczającym przed wścieklizną były tzw. klucze św. Huberta (niekiedy przypominające kształtem duże gwoździe lub rogi) – rozpowszechnione na terenie całej Europy aż do początków XX wieku. Przez całe średniowiecze św. Hubert otoczony był wielką czcią jako jeden z Czterech Marszałków Dworu Bożego – obok św. Korneliusza, św. Antoniego Pustelnika oraz św. Kwiryna z Neuss. Trumna ze szczątkami Apostoła Ardenów zaginęła w roku 1568, kiedy mieszcząca je bazylika splądrowana została przez hugenotów (istnieje też hipoteza, iż ukryta została przez pragnących ustrzec ciało Huberta przed profanacją mnichów tamtejszego opactwa). Nadzieje na jej odnalezienie odżyły przy okazji prowadzonych w latach 2009-2011 prac renowacyjnych na terenie klasztoru – okazały się być jednak płonne. Po dziś dzień zachowała się jednak cudowna stuła, wyjęta z grobu świętego bezpośrednio przez przeniesieniu jego szczątków do Andagne – z niewiadomych powodów przeoczona przez niszczących obiekty „katolickiego zabobonu” heretyków. Przez całe stulecia otaczana była ona wielką czcią, a pochodzące z niej nici uważane były za skuteczne remedium na wściekliznę, którego skuteczność uznawał sam ojciec współczesnej mikrobiologii Ludwik Pasteur. Inną jeszcze relikwią wiązaną z osobą pierwszego biskupa Liege jest Róg św. Huberta, zakupiony w roku 1879 przez sir Richarda Wallace’a od hrabiego de Scey, który w roku 1869 odziedziczył kaplicę, gdzie pamiątka ta była przechowywana od XV wieku, kiedy to diuk Burgundii Karol Łysy otrzymał go w darze od ówczesnego biskupa Liege.  Obecnie stanowi on eksponat tzw. Wallace Collection, którą oglądać można w Hertford House w Londynie.

Przy bazylice pod jego wezwaniem w Saint-Hubert do dziś działa Bractwo Św. Huberta, którego celem jest – jak czytamy w jego statutach - szerzenie czci świętego, aby uzyskać „za jego wstawiennictwem odwrócenie wszelkich dopustów Bożych (zwłaszcza wścieklizny), wykorzenienie przejawów świętokradztwa oraz nawrócenie grzeszników”. Nowi członkowie przyjmowani są podczas specjalnej ceremonii, w trakcie której otrzymują specjalne błogosławieństwo, zaś ich nazwiska wpisywane są do rejestru znajdującego się w archiwum bazyliki. Do obowiązków ich należy odmawianie modlitw do św. Huberta, noszenie medalika z jego podobizną oraz przystępowanie w jego wspomnienie liturgiczne do spowiedzi i Komunii św., a także odbycie przynajmniej raz w życiu pielgrzymki do St. Hubert. Spełnienie tych warunków zapewnia im szczególną opiekę świętego i udział w zasługach wszystkich członków Bractwa oraz prawo do specjalnych odpustów nadanych im przez Stolicę Apostolską (odpust zupełny w rocznicę wstąpienia do Bractwa oraz we wspomnienie św. Huberta, a także odpusty cząstkowe za różne akty pobożności), po śmierci zaś korzystają z owoców Mszy sprawowanych za nieżyjących już członków w Oktawie Wszystkich Świętych oraz Mszy Requiem odprawianych każdego miesiąca za dusze zmarłych w tym czasie.

Apostoł Ardenów stał się również patronem zakonów rycerskich, z których najbardziej znany jest istniejący do dziś bawarski Zakon Św. Huberta, założony w roku 1444 lub 1445 przez księcia Jülich-Berg Gerharda VII dla upamiętnieni zwycięstwa rodu Egmond w bitwie pod Linnich – stoczonej właśnie w liturgiczne wspomnienie świętego - 3 listopada 1444 roku. Na terenie Francji był natomiast św. Hubert patronem istniejącego od wieku XV do rewolucji z roku 1830 Zakonu Wierności, założonego przez władców księstwa Bar (dzisiejsza Lotaryngia).

Z początkami organizowania 3 listopada uroczystych łowów ku czci św. Huberta wiąże się pewna legenda. Jak wspominają zapiski kronikarzy, w pewien zimowy dzień na wiele lat po jego śmierci dwóch szlachetnie urodzonych myśliwych udało się na polowanie w lasach ardeńskich nieopodal Andange, jednak ku swemu wielkiemu zaskoczeniu nie napotkali na żaden ślad zwierzyny. Zdumieni i skonsternowani tym faktem bliscy już byli myśli o powrocie, kiedy uświadomili sobie nagle iż znajdują się na ulubionych terenach łowieckich św. Huberta. Pokrzepieni tym wspomnieniem uczynili ślub, że ofiarują świętemu pierwszą upolowaną tego dnia zwierzynę – a skoro tylko to uczynili, psy ich natychmiast znalazły trop wielkiego niedźwiedzia, który uciekając doprowadził pogoń pod bramę opactwa św. Huberta, gdzie przystanął, jak gdyby dobrowolnie oddawał się w ręce myśliwych. Kiedy uradowani perspektywą łatwej zdobyczy szlachetni panowie - niepomni na swe niedawne ślubowanie - kazali naganiaczom go osaczyć, zwierz powstał nagle na tylne łapy – jak gdyby poczuł się urażony tą zniewagą wyrządzoną świętemu – rzucił się na psy i przebiegając obok struchlałych ze strachu ludzi znikł w leśnej głuszy.

Jako ciekawostkę odnotować warto, że w niektórych rejonach Francji oraz Schwarzwaldu popularne są podania przypominające do złudzenia stary indoeuropejski mit o Wilde Jagd (pol. Dziki Łow, Dziki Gon), znany tam jako opowieść o Sforze św. Huberta, w którym miejsce orszaku duchów zajmują czterej odziani w czarne zbroje rycerze z opuszczonymi na oczy przyłbicami, dosiadający wedle  przekazu nie mających na sobie wędzideł ani uzd rumaków należących niegdyś do świętego.

Odprawiane po dziś dzień we wspomnienie liturgiczne św. Huberta uroczyste Msze wywodzą się najprawdopodobniej ze zwyczaju ofiarowania ku jego czci Mszy wotywnych przed polowaniami. O jego istnieniu świadczą liczne zapiski kronikarskie sięgające Wieków Średnich, kiedy to kult świętego rozprzestrzenił się z dzisiejszej Belgii na całą Europę, w tym również na Polskę, gdzie wyparł stopniowo kult czczonego tradycyjnie jako patrona myśliwych św. Eustachego. Najprawdopodobniej u schyłku wieku XVIII pojawił się zwyczaj stopniowego zastępowania podczas Mszy ku czci św. Huberta muzyki organowej przez kompozycje na metalowy róg myśliwski. Jako pierwszy, który zebrał je w jedną całość wymieniany jest tradycyjnie Hubert Obry, którego zbiór opublikowany został następnie w roku 1851 w podręczniku gry na rogu myśliwskim Tiberga. Najpopularniejsza obecnie Grand Messe de de Saint Hubert Julesa Cantina łączy w sobie utwory wcześniejszych kompozytorów francuskich, z którymi połączone zostały fanfary (w tym słynna Fanfara ku czci św. Huberta autorstwa Marca-Antoina Dampierre’a) oraz inne drobniejsze kompozycje występujące w podręcznikach i zbiorach Normanda (1784), Estival (1840), Telliera (1860), Somburna (1880) i de la Porte (1896). Postaci św. Huberta poświęcone zostały również liczne kompozycje świeckie, z których najbardziej znana jest La Chasse de St. Hubert Henri Büssera. Nie sposób nie wspomnieć również o tradycyjnej pieśni skautów francuskich do słów ks. Paula Doncoeura SJ, której ostatnia zwrotka kończy się piękną modlitwą:

O święty Hubercie, patronie myśliwych (…)

Spraw prosimy, aby gdy łowy naszego doczesnego życia dobiegną kresu,

Pan zaś wywoła nas głosem swego rogu,

Melodia jego nie zwiastowała nam śmierci,

Ale oznajmiała świt nowego dnia.

Zmierzając ku dniu, gdy chwałę Twą głosić będziemy w Niebieskiej Ojczyźnie,

Oczekujemy na głos naszego ostatniego hallali,

Po którym fanfary nasze rozebrzmieć będą mogły i w raju,

Ku większej czci Twojego imienia”.

 

Ze smutkiem zauważyć jednak trzeba, iż współcześnie – częściowo wskutek powszechnej sekularyzacji, po części zaś również jako konsekwencja kapitulacji Kościoła przed dyktatem politycznej poprawności – powszechny niegdyś w Europie kult św. Huberta stopniowo zanika, a sprawowane tradycyjnie 3 listopada Msze ku jego czci zastępowane są nierzadko (zwłaszcza na Zachodzie) ekumenicznymi lub wręcz świeckimi imprezami. Co więcej, nieustanne deprecjonowanie i piętnowanie polowań przez rzekomych „obrońców środowiska naturalnego” doprowadziło do pojawienia się „zmodyfikowanych” i trącących naturalizmem oraz panteizmem modlitw do św. Huberta, z których odnieść można wrażenie, iż obecnie jest on opiekunem nie myśliwych, a raczej zwierzyny łownej. W kontekście tym warto przypomnieć tu fragment książki Walleranda de Saint Just Chants de France et de Chrétienté:

„Jak pisze św. Franciszek Salezy w swej Filotei – Drodze do życia pobożnego: «Polowanie jest rozrywką chrześcijanina». W istocie powiedzieć można, iż sam Chrystus Pan praktykował je na sposób duchowy – stąd całkiem słusznie przysługuje Mu tytuł Myśliwego. W Psalmie XVIII Dawid nazywa Syna Bożego właśnie Myśliwym. (…) Polowanie zaprawia człowieka do przezwyciężania wad będących skutkiem bezczynności, przez co myśliwi mili są Bogu. Poza tym przypomina ono do pewnego stopnia wojnę - przygotowuje nas na moment, w którym okrzyk hallali zastąpić wypadnie zawołaniem Montjoi Saint-Denis! (okrzyk bojowy królów Francji – przyp. aut.)”.

 

 Autor artykułu: Tomasz MASZCZYK